Szukaj

Zielona kawa na odchudzanie – hit, czy kit?

Zielona kawa na odchudzanie – hit, czy kit?

Zdarza mi się ostatnio, że różni ludzie pytają mnie, czy zielona (niewypalona) kawa może mieć pozytywny wpływ na gubienie zbędnych kilogramów? Nie, nie może. Na tym właściwie powinienem zakończyć ten artykuł. Picie zielonej kawy ma taki sam sens jak jedzenie nieugotowanych ziemniaków, czyli co najwyżej powoduje ból brzucha. Pozwólcie jednak, że wytłumaczę wszystko po kolei…

Od pewnego czasu w mniej i bardziej poważnej prasie (zwykle tej mniej poważnej) i Internecie, a także w niektórych sklepach można spotkać „zieloną kawę na odchudzanie”. Artykuły sponsorowane na ten temat przynoszą cudowne wiadomości w stylu: „1 filiżanka zielonej kawy dziennie i za miesiąc będziesz ważył/ważyła kilka kilogramów mniej”. Zielona kawa ma być rzekomo najnowszym odkryciem naukowców z Ameryki, a jej działanie niespotykaną wcześniej bronią w walce z niechcianymi kilogramami. Na rynku, poza mieloną i ziarnistą zieloną kawą, pojawiły się także tabletki z jej wyciągiem. Oczywiście, 1-2 wystarczą, żeby w krótkim czasie przejść z rozmiaru XL w S lub chociaż M…

Jak to się ma w praktyce? Zacznijmy od wyjaśnienia czym w ogóle jest zielona kawa. Otóż, jest to dokładanie taka sama kawa jak ta powszechnie znana, z tą różnicą, że nie została poddana obróbce termicznej, czyli wypaleniu. Palarnie kawy (np. Single Origin) sprowadzają surowe, zielone ziarna kawy (pakowane po kilkadziesiąt kilogramów w dużych jutowych workach). Zadaniem specjalistów w palarni jest ich wypalenie. Umieszcza się je w specjalnych maszynach, w których są przez kilkanaście minut poddawane działaniu powietrza nagrzanego do około 250°C. Dzięki temu w ziarnach kawy zachodzi wiele procesów, które całkowicie zmieniają ich charakter. Dość powiedzieć, że zielone ziarna kawy mają kilkanaście związków aromatyczno-smakowych, a ziarna wypalone mają ich około 700! Tak więc, kawa zielona jest materiałem na którym pracuje palarnia, a jej picie jest, tak jak wspomniałem na początku, równie sensowne co jedzenie nieugotowanych ziemniaków. Gdybym miał porównać do czegoś smak zielonej kawy, to pewnie byłoby to błoto. Co prawda, nigdy nie piłem błota, ale tak je sobie właśnie wyobrażam.

Wydaje się jednak, że coś musi być na rzeczy, skoro ktoś taki produkt wprowadza do obrotu i go reklamuje. W całej tej sprawie jest ziarenko prawdy, a nazywa się ono kwas chlorogenowy. Występuje on w owocach kawowca, ale także np. w karczochach, czy śliwkach. Ma działanie antyoksydacyjne i utrudnia wchłanianie cukrów (węglowodanów), przez co organizm musi korzystać ze zgromadzonych zapasów tłuszczu. Wyodrębnienie kwasu chlorogenowego z zielonej kawy poprzez zalanie jej gorącą wodą (bez względu na to, czy będzie ziarnista, czy mielona) ma jednak tak niewielką skuteczność, że nie ma żadnego sensu tego robić. Na rynku dostępne są tabletki w wyciągiem z zielonej kawy i one mogą mieć nieco większą skuteczność, lecz należy jasno stwierdzić: zielona kawa nie jest żadnym magicznym środkiem, dzięki któremu będzie można schudnąć łatwo i bez wyrzeczeń. Jeżeli ktoś chce się pozbyć niechcianego balastu, to musi wprowadzić do swojego planu dnia rozsądną dietę i regularną aktywność fizyczną. Nie istnieją żadne cudowne tabletki, czy inne substancje, które spowodują, że problem sam się rozwiąże… Zatem, podsumowując:

– Czy zielona kawa (lub jej wyciąg) pomoże mi schudnąć? Nie. Nie schudniesz, jeśli nie wprowadzisz do swojego życia rozsądnej diety i aktywności fizycznej. Zielona kawa może być pewnym dodatkiem, ale równie dobrze możesz pić zieloną herbatę (przynajmniej o wiele lepiej smakuje), która też ma właściwości antyoksydacyjne.

– Czy zielona kawa jest smaczna? Ani trochę. Smakuje jak błoto.

– A może jednak warto spróbować i coś z tego wyjdzie? Nie wyjdzie. Lepiej zrób sobie espresso z normalnej, wypalonej kawy (np. genialnej arabiki Tarrazu z Kostaryki) i pójdź na długi spacer. Będziesz czuł/czuła się lepiej, a i kalorii trochę zleci.